Translate

poniedziałek, 28 maja 2012

Taaaka historia

Inka (czyli ja) to mama Franka zwanego też Frnczim, Franem, Frankensztajnem, diabłem tasmańskim i długo by wymieniać zwłaszcza, że to wszystko zależy od dnia i czasami też od tego co wymyśli dobrego, lub mniej dobrego Franuś. Inka na razie siedzi w domu i zajmuje się przetrwaniem sam na sam z Franem cały dzień. Nawet udaje jej się nie zwariować i nie uciec z krzykiem z domu. Wydaje jej się, że jest dobrą mamą, jednak syn czasami daje jej do myślenia waląc ją w głowę autkiem lub bębenkiem. Inka studiował też pedagogikę, ale już wie, że teoria i praktyka to dwie Różne sprawy! Ach jak ona już dobrze to wie...
Tato Franusia to mąż Inki i bardzo fajny facet, i nawet ma trochę cierpliwości bo wytrzymuje z żoną i jej humorami zmiennymi jak pogoda na dworze! Ale, ale nie pomyślcie sobie o nim za dobrze!!! To nie ideał ;) Sprzątanie to dla niego strata czasu i w ogóle potrzeby robienia porządków nie widzi bo za jakiś czas i tak się pobrudzi... A Syzyfowych prac on robić nie będzie bo i tak ma dużo na głowie...
I teraz przejdę do Frana. To mały gość z ilością energii której nie da się przerobić w ciągu dnia a w nocy się ona odnawia i ma jej z dnia na dzień co raz to więcej. Już nawet rodzice Frania myśleli o wykorzystaniu go jako alternatywnego źródła energii odnawialnej, ale to chyba nielegalne bo sami wiecie dziecko też człowiek i swoje prawa ma! No więc Franuś na razie siedzi w domu z mamą i ją wychowuje (już nauczył ją sprzątania jedzenia z podłogi po Franowych posiłkach, zbierania jego zabawek i wiele innych przydatnych dla Frania umiejętności) do przedszkola się nie wybiera bo zdarza mu się niestety często chorować a pobyty w szpitalu poznawanie tam innych dzieci i niedobrych cioć co go dziurawią igłą też go wiele uczy i socjalizuje. Franus tak sobie często choruje bo jest alergikiem, ma alergię na wszystko i wszystkich. Do tego atopowe zapalenie skóry bo od przybytku głowa nie boli czasami tylko ręce swędzą i reszta ciałka Frana. Ale rodzice już wiedzą, że wtedy trzeba Frania smarować ;)

Taka to nasza rodzinka 2+1
Tak tak Franuś jest jeden ale bez obaw radzi sobie z pozostałą dwójką.





3 komentarze:

  1. Bardzo fajny post! Wszystko o waszej rodzince już wiadomo:)

    OdpowiedzUsuń
  2. I po tym wpisie o rodzince już wszystko wiemy ;)

    OdpowiedzUsuń

Witaj, bardzo Ci dziękuję za pozostawienie po sobie śladu.